Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OFF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OFF. Pokaż wszystkie posty

9 marca 2014

# 27 Wielka Brytania


Trzeba przyznać, że trafił mi się prawdziwy klasyk :). Londyńskie budki telefoniczne to bez wątpienia najbardziej popularny symbol tego miasta. Muszę przyznać, że czerwone punkty w krajobrazie tego dość szarego miejsca są pozytywnym motywem, nadającym mu charakteru. Nie oszukujmy się - Londyn wygląda jak typowa metropolia. Jedni odnajdują w tym pewien urok, inni nie wyobrażają sobie życia w takim miejscu - ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy ;). 

W Londynie byłam dwa razy i na najbliższy czas zdecydowanie mi wystarczy. Jest mnóstwo miejsc w Anglii, które warto zobaczyć dużo bardziej. Linda, która wysłała mi pocztówkę, mieszka w Chelmsford, położonym jedynie 40km od Londynu. Patrząc na zdjęcia z tego niewielkiego miasta trudno uwierzyć, że znajduje się ono tak blisko tego wielkomiejskiego molocha ;). Szczególnie urzekła mnie katedra, która jak właśnie wyczytałam, jest najmniejszą katedrą w Wielkiej Brytanii. Urocza! Właściwie to trochę szkoda, że Linda nie postanowiła wysłać do mnie kartki przedstawiającej krajobraz jej własnego miasta.


28 lutego 2014

# 26 Wielka Brytania


Ostatnia pocztówka, która dotarła do mnie w lutym. Uważam, że to bardzo udane pod względem pocztówkowym zakończenie miesiąca :). Oby następny miesiąc był równie ciekawy!

Miałam okazję odwiedzić Anglię trzykrotnie. Co prawda nigdy nie byłam w okolicy miasta Ely, w którym mieszka Leo - nadawca pocztówki, ale i tak odwiedzone przeze mnie miejsca wystarczyły, bym poczuła do tego kraju ogromną sympatię. Anglia, a przynajmniej południowa jej część, ma niesamowity urok, którego trochę mi brakuje w Polsce. Domy z czerwonej cegły, wiosna pełna wszechobecnych żonkili... Londyn już mnie tak nie urzekł, ale chyba z każdym wielkim miastem mam podobny problem. Zgiełk, ogromne budynki i tłumy ludzi przyprawiają mnie o zawrót głowy i nie czuję się dobrze w takim otoczeniu. Zdecydowanie wolę małe, swojskie miasteczka.

Ely jest właśnie jednym z takich miejsc. 15-tysięczne miasto z zapierającą dech w piersiach, ponad 900-letnią katedrą i uroczymi budynkami zdecydowanie zachęca do odwiedzin. Leo ma szczęście, że może tu mieszkać. Przy okazji dowiedziałam się, że jest on wolontariuszem w okolicznej kawiarni językowej, gdzie poznał wielu Polaków. Idealne warunki na spędzenie życia na emeryturze :).


# 25 Portoryko


Bez żadnych wątpliwości, ta kartka jest na chwilę obecną moim największym skarbem :D. Tuż za nią plasuje się zdobycz z Algerii, ale ta przebija ją wizualnie i estetycznie :).

Portoryko, a z hiszpańskiego Puerto Rico - oznacza "bogaty port". Państwo to znajduje się w Ameryce Środkowej, nad Morzem Karaibskim i jest terytorium stowarzyszonym Stanów Zjednoczonych. Prawdziwa egzotyczna perełka :).

Kartka ta zachwyciła mnie nie tylko dlatego, że przedstawia piękny widok, ale również ze względu na włożoną w nią pracę. Addis napisała mi cudowną wiadomość i pięknie ją przyozdobiła. Przy okazji dowiedziałam się, że Old San Juan to najstarsza dzielnica San Juan - miasta będącego stolicą Portoryko. San Juan zostało założone przez hiszpańskich kolonistów w 1521r. i jest najstarszym obszarem historycznym na Karaibach.

Ścieżka biegnąca przez środek tego zapierającego dech w piersiach widoku nazywa się "Paseo del Morro". Addis zdradziła mi, że przez 2 lata w tym właśnie miejscu dokarmiała, jak to zabawnie określiła, "kolonię kotów" żyjących w okolicy :).


# 24 Hongkong


Moja kocia kolekcja pocztówek sukcesywnie się powiększa ;). Tym razem tę małą przyjemność sprawiła mi Lulu z Hongkongu. Z tego rejonu świata była moja pierwsza kartka i do dzisiaj miło ją wspominam. 

Co ciekawe, na kartce którą widać poniżej, został przyklejony niemal taki sam znaczek, jak na poprzedniej, z tym że... ma inny wymiar :). Zauważyłam to zupełnie przypadkiem, przeglądając otrzymane pocztówki. Zastanawiałam się długo z czego to wynika, ale nic sensownego nie przyszło mi do głowy. Być może rozmiar znaczka oznacza rodzaj przesyłki - ten jest mniejszy, ale obok dopisana została adnotacja "Air mail", natomiast na poprzedniej pocztówce jest tylko ten duży znaczek. Nie mam jednak potwierdzenia, jaką drogą dotarła do mnie pierwsza kartka. Zagadka zostaje więc nierozwiązana, dopóki nie otrzymam kolejnej pocztówki z Hongkongu i nie zapytam o to przy rejestracji ;).

Przy okazji - wiecie może do czego służą te kwadraty w lewym górnym rogu? Spotkałam się z nimi również na pocztówce z Chin. Czy to miejsce na jakiś kod?


27 lutego 2014

# 23 Finlandia


Nowy kraj do kolekcji :). Miałam już okazję wysłać pocztówkę do Finlandii (i to do samej Laponii!), a tym razem Finlandia przybyła do mnie. Laura mieszka w niewielkim miasteczku Kajaani, które położone jest w centralnej części kraju. Piękny widoczek na kartce idealnie ukazuje Finlandię, która widnieje w moich wyobrażeniach.

Bardzo bym chciała odwiedzić kiedyś któryś ze skandynawskich krajów. Wydaje mi się, że na północ podróżujemy rzadziej niż na przykład do naszych sąsiadów, a przecież Skandynawia nie jest wcale dużo bardziej oddalona. Bariera morska działa na nas chyba, nie wiedzieć czemu, zniechęcająco ;). Osobiście od wielu już lat marzy mi się wycieczka do fińskiego miasteczka Naantali... Obiecuję sobie kiedyś spełnić to marzenie :).


# 22 Stany Zjednoczone


Moja druga kartka z USA. I to jak genialna kartka! Choć na pierwszy rzut oka nie wiadomo o co chodzi i może się wydawać, że to jakaś okropna reklamówka. Nic bardziej mylnego! Cathy mieszkająca w okolicach Waszyngtonu "załapała się" jeszcze na mój stary profil na postcrossingu, w którym wspominałam o mojej wielkiej miłości do sagi George'a R. R. Martina "Pieśń Lodu i Ognia". Efekt widać poniżej :). Jeśli ktoś czytał tę serię, to na pewno zrozumie żart zawarty na pocztówce. Jeśli nie - nie będę pisać na czym on polega, bo być może kiedyś dacie się porwać tej świetnej historii i nie chcę psuć wam zabawy.

Oczywiście Cathy wspomniała, że sama jest ogromną fanką Martina, a także serialu kręconego na podstawie sagi. Ja również czekam niecierpliwie na kolejny sezon, ale chyba każdy kto jest w temacie zgodzi się ze mną, że książek nic nie jest w stanie przebić. Cathy jest również pisarką i tworzy opowiadania sci-fi, ostatnio w realiach Stargate SG-1, u nas znanych jako Gwiezdne Wrota. Niestety nie miałam jeszcze okazji obejrzeć tego serialu, co mam nadzieję nadrobić w przyszłości :).

Z innej beczki - czy was też denerwują maszynowe kody na pocztówkach z USA? O ile po stronie z wiadomością mi to nie przeszkadza, to te z drugiej strony potrafią zepsuć kartkę. Tak jest i w tym przypadku - skaner tego nie uchwycił, ale na dole, na całej długości znajduje się rząd pomarańczowych kresek. Maszynowe sortowanie pocztówek odebrało też pewien urok takim kartkom - nie mają one stempli, które tak bardzo lubię! Zastanawiałam się również, czy istnieją jeszcze w USA tradycyjne znaczki? Na razie na obu otrzymanych kartkach miałam znaczki, które wyglądają bardziej jak naklejka niż znaczek - mocno trzymają się pocztówki, a papier nie jest matowy, a śliski i błyszczący.


26 lutego 2014

# 21 Niemcy


Tym razem kartkę z Niemiec wysłała do mnie Alexandra, która mieszka gdzieś w okolicach miasta Kaiserslautern przedstawionego na pocztówce.

Za każdym razem, kiedy otrzymuję kartkę z tego kraju, mam ochotę wrócić do nauki języka niemieckiego. Uczyłam się go, o ile w ogóle można tak powiedzieć ;), jedynie przez 3 lata szkoły średniej. Nauka ta nie sprawiała mi żadnej przyjemności, coś w głowie mi co prawda zostało, ale po ukończeniu liceum i urwaniu jakiegokolwiek kontaktu z językiem wszystko wyparowało w tempie natychmiastowym. Dzisiaj nie umiałabym chyba nawet się przedstawić.

Jednak rok temu byłam na krótkiej wycieczce w Berlinie i pierwszy raz miałam okazję zetknąć się z niemieckim na żywo. Przyznaję, że byłam nastawiona dość sceptycznie i wydawało mi się, że usłyszenie tego języka na żywo przywoła jedynie niemiłe wspomnienia. Nic bardziej mylnego! Byłam zaskoczona dużą różnicą między brzmieniem niemieckiego jaki zachowałam w pamięci dzięki mojej nauczycielce, a także pewnym stereotypowym brzmieniem tu i tam, a tym jak brzmiał on z ust rodowitych Niemców. W ich wykonaniu wydawał mi się on bardzo melodyjny, przyjazny dla ucha i po prostu ładny. To było jedno z moich przyjemniejszych językowych zaskoczeń :). A patrząc na kartkę od Alexandry zebrało mi się na wspomnienia i chęć powrotu do nauki języka niemieckiego. Może kiedyś :).


# 20 Holandia


Kartek z Holandii dostałam do tej pory chyba najwięcej, podobną ilość otrzymałam z Niemiec. To ciekawe, bo według statystyk na stronie postcrossing, na drugim miejscu pod względem wysłanych pocztówek, a więc jeszcze przed Holandią, plasuje się USA skąd mam... jedną kartkę. Zastanawiam się, czy nie wynika to z odległości - Niemcy i Holandia są bardzo blisko, więc z dostarczeniem poczty do Polski nie ma większych problemów. Pytanie jak jest z wysyłką ze Stanów? Czyżby moje niedoszłe kartki zaginęły gdzieś po drodze? ;) Z drugiej strony, sama również wysłałam niewiele kartek w te rejony, a Niemcy i Holandię losuję bardzo często. Może istnieje jakiś system, który dobiera użytkowników według odległości? Macie jakieś pomysły na wyjaśnienie tego zjawiska? :)

Widokówka od Shelly przedstawia jej miasto - Lelystad leżące w środkowej Holandii. Co ciekawe, tereny na których leży miasto zostały osuszone w 1957r. Patrząc na mapę kraju można zobaczyć, jak duży obszar został zamieniony w ląd. Wydaje się on szczególnie duży, kiedy weźmiemy pod uwagę wielkość całego państwa.

Wydaje mi się, że jest to kartka reklamowa, ale nawet mi się podoba. Nie jest kiczowata, a wybrane zdjęcie jest ciekawe, choć przyznaję, że nie do końca rozumiem napisy na niej przedstawione. Główne hasło "Onze rijtjeshuizen" oznacza chyba coś w rodzaju "Nasze miasta rodzinne", natomiast napis w dolnym prawym rogu jest dla mnie zagadką: "Lelystad geeft lucht" - "Lelystad daje powietrze" ;). Ciekawe w jakim sensie? Szkoda, że Shelly nie przetłumaczyła mi tych haseł. Ja zawsze staram się tłumaczyć polskie słowa, o ile są one umieszczone na wysyłanej przeze mnie pocztówce.


24 lutego 2014

# 19 Francja


Oj, zaniedbałam ostatnio bloga! Czas ucieka mi jak szalony i nawet nie zauważyłam, że luty już dobiega końca, choć pogoda iście wiosenna :). Wraz z pojawieniem się słońca poczułam się jak niedźwiedź, który obudził się z zimowego snu.

Kartka od Liesbeth z Francji sprawiła mi mnóstwo radości, ponieważ zaspokoiła po raz kolejny moje antropologiczno-etnologiczne zapędy. Jest jednocześnie piękna i ciekawa - cieszy oko i umysł ;). To, co widać na pocztówce to ciekawostka historyczna. W ten sposób, na terenie południowo-zachodniej Francji, pasterze pędzili owce. Miało to miejsce od około XVIII do końca XIX w. Szczudła pomagały im na dwa sposoby: po pierwsze umożliwiały widzenie na znaczną odległość i kontrolę stada, a po drugie chroniły ubranie, które na błotnistych terenach bardzo szybko się brudziło. Dzisiaj pasterzy już tu nie ma, ponieważ w 1857r. zarządzono osuszanie "La Lande" i obsadzenie go drzewami sosnowymi.

Uwielbiam takie pocztówkowe niespodzianki!


29 stycznia 2014

# 18 Algeria


Moje największe dotychczasowe zaskoczenie :). Przy tak krótkim postcrossingowym stażu zupełnie się nie spodziewałam kartki z tak rzadkiego kraju! Chyba dawno nie doświadczyłam tak przyjemnego uczucia radości i zaskoczenia, jakbym co najmniej wygrała na loterii :D. Napisał do mnie Dadi z Annaby, miasta położonego w północno-wschodniej części kraju, nad samym Morzem Śródziemnym. Szczerze mówiąc, mam nie lada zagwostkę związaną z tą pocztówką, ponieważ nie jestem pewna, co ona przedstawia i gdzie ;). To może wydawać się absurdalne, ale naprawdę nie umiem znaleźć żadnych pewnych informacji, Dadi nie zdradził mi nic na temat tego miejsca, a ja rejestrując kartkę nie wpadłam na to, by się go o to zapytać. Sam napis "Annaba Sidi Brahim" jest tajemniczy - nie wiem czy to nazwa miejsca, czy tego co przedstawione na pocztówce. Miejscowość o takiej nazwie nie istnieje, jest tylko Annaba. Według tego, co pokazują mi zdjęcia znalezione w google, jest to meczet bądź mauzoleum. Ale kogo? Sidi Brahima? Tutaj google również nie pomaga, ponieważ nigdzie nie jest wspomniany nikt o takim imieniu. Ostatecznie zaczęłam zastanawiać się, czy to co widać na pocztówce w ogóle znajduje się w tej samej Annabie, z której pisał do mnie Dadi ;). W 1845 roku miała miejsce bitwa pod Sidi Brahim, jednak jest to miejsce położone zupełnie gdzie indziej w Algerii! Na cześć tej bitwy powstało także wino, które nazywa się właśnie Sidi Brahim. Moja wiedza na temat kultury arabskiej oraz arabskiego języka jest tak znikoma, że nie jestem w stanie rozwikłać tej zagadki. Wstydzę się bardzo swojej ignorancji w tym temacie :(. Ale kartka raduje mnie ogromnie!


26 stycznia 2014

# 17 Rosja


Miło jest otworzyć skrzynkę na listy i zobaczyć, że nie jest pusta. Niestety od dłuższego czasu nie widać u mnie nic. Na początku roku miałam wysyp i do dzisiaj posucha. Ta kartka pochodzi jeszcze z poprzedniego "rzutu" ;), a otrzymałam ją od Aliny z Moskwy. Szkoda, że jest napisana po angielsku a nie po rosyjsku, chyba muszę zaznaczyć wyraźniej w swoim profilu, że rosyjski jest mile widziany. Alina zdradziła mi, że bardzo lubi książki fantasy i brytyjskie seriale. To zupełnie tak jak ja! ;) Globalizacja ma swoje dobre strony - ludzi oddzielonych od siebie tysiącami kilometrów mogą łączyć wspólne zainteresowania, a postcrossing dodatkowo umożliwia nam podzielenie się taką informacją. I to jest piękne! Piękny jest również rudzielec narysowany przez Alinę oraz wysłana przez nią pocztówka.


24 stycznia 2014

# 16 Holandia


Kolejna Holandia, kolejne koty... ;) Co ciekawe, jedyna kocia wzmianka w moim profilu to ta o posiadaniu przeze mnie tegoż futrzastego stwora, co nie przeszkadza ludziom w założeniu, że kartka z kotem/kotami na pewno mi się spodoba ;). Oczywiście nie przeszkadza mi to, jednak zdecydowanie wolę klasyczne widoczki, o czym zresztą także wspominam. Takie kartki zresztą chyba są łatwiej dostępne niż te kocie. Sporo osób często narzeka na ciągle te same kraje w swojej skrzynce, zazwyczaj jest to właśnie Holandia, a także Niemcy, USA, Rosja i tak dalej... Ja właściwie nie mam nic przeciwko temu, o ile tylko kartka jest ciekawa, o ile dowiaduję się dzięki niej czegoś nowego. W tym przypadku niestety nie dowiedziałam się praktycznie niczego. Kartka przedstawia koty, a więc żadna nowość ;). Treść także niewiele zdradza, bo oprócz "greetings from Netherlands" nie ma na niej nic. Ach, nie, przepraszam, jest jeszcze imię! Nie wiem nawet, z której części Holandii pochodzi Rachel, która wysłała do mnie tę kartkę. Mogę jedynie zgadywać, ale dopiero po zarejestrowaniu pocztówki i zajrzeniu na profil autorki. Takie kartki nie cieszą tak bardzo.


22 stycznia 2014

# 15 Ukraina


Oj, ucieszyła mnie ta karta bardzo! Ze względu na moje studia uwielbiam wszystko, co folklorystyczne, a stroje ludowe i narodowe darzę szczególną sympatią :). Postcrossing to świetna inicjatywa, dzięki której można nauczyć się naprawdę wielu ciekawych rzeczy. Podejrzewam, że gdyby nie ta pocztówka, nie miałabym czasu ani okazji, by zapoznać się z folklorem Ukrainy. A tak, okazja przyszła sama :). Anastasia mieszkająca w miasteczku Sumy położonym w północno-wschodniej części Ukrainy zrobiła mi ogromną niespodziankę. Dzisiaj natomiast miałam okazję wysłać kartkę w tamte strony - tym razem do Kijowa. Obecne nastroje w stolicy są, delikatnie mówiąc, niezbyt dobre i mam nadzieję, że moja adresatka jest w bezpiecznej odległości od centrum wydarzeń.


20 stycznia 2014

# 14 Tajwan


Odrobinę spóźniona świąteczno-noworoczna kartka z Tajwanu, wysłana przez Cathy mieszkającej w Changhua. Uwielbiam pocztówki z tych okolic! Z Japonii, Chin, Hongkongu czy Tajwanu - zawsze są ciekawie i wesoło ozdobione. Mam wrażenie, że panuje tam swego rodzaju horror vacui i bardzo mi się to podoba. Kolejne piękne znaczki także cieszą oko. W moim rodzinnym domu leży parę klaserów ze starymi znaczkami, które zbierał mój dziadek, są to jednak w większości znaczki nowe, niestemplowane. Będąc dzieckiem uwielbiałam je przeglądać, ale z czasem zmienił mi się gust i dzisiaj zdecydowanie wolę znaczki "po przejściach", ze stemplem. Bardzo podobają mi się datowniki okolicznościowe i skrycie mi się marzy otrzymać kiedyś taką kartkę.


13 stycznia 2014

# 13 Holandia


Bardzo przyjemna dla oka pocztówka od Alvina z Den Helder - malowniczo położonego miasteczka, bardzo blisko wyspy Texel, z której przyszła do mnie moja pierwsza holenderska kartka. Nieopodal miasta znajduje się działająca do dziś latarnia morska, zwana Lange Jaap, czyli Long John ;), która ma 55m wysokości - jest to jedna z najwyższych tego typu budowli na świecie. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Alvin zdradził mi, że kiedyś miał okazję wejść na samą górę. Zastanawiam się, jak wysoko ja miałam kiedykolwiek okazję wejść i było to chyba ostatnie piętro wieżowca, który miał około 13, może 15 pięter. W moim rodzinnym mieście znajduje się także zakład z dużą ilością kominów, z których najwyższy ma aż 250 metrów! Dostęp do nich mają jednak tylko pracownicy. Podobną wysokość ma Pałac Kultury i Sztuki w Warszawie, jednak nigdy nie miałam okazji na niego wejść.


10 stycznia 2014

# 12 Ukraina


Nowy kraj do mojej mikroskopijnej kolekcji ;). Bardzo przyjemna dla oka kartka, początkowo trochę anonimowa, ponieważ nikt się na niej nie podpisał. Po rejestracji tajemnica została odkryta - wysłała mi ją Kate mieszkająca na Krymie, w miejscowości Symferopol. Patrząc na tę pocztówkę przypominam sobie, jak bardzo lubię taką białą, słoneczną zimę i błękitne niebo, przy którym oczy aż bolą od patrzenia :). Szkoda, że w tym sezonie śniegu jak na lekarstwo. Choć są i plusy obecnej pogody, jest w miarę sucho i ciepło, także nie ma co narzekać!  Bardzo lubię dostawać kartki zza wschodniej granicy i marzę o tym, by kiedyś zwiedzić te rejony świata. Krym zawsze wydawał mi się punktem obowiązkowym przy wycieczce w tamte strony. Oby moje marzenie szybko się spełniło :).


8 stycznia 2014

# 10 Francja


Ciekawa kartka od Joëlle z Paryża, którą interesuje wszystko co związane z kulinariami :). Dowiedziałam się, że zbiera ona głównie pocztówki z przepisami ze wszystkich stron świata. Szczerze mówiąc, nie spotkałam się z czymś takim u nas, zresztą w jej favach z Polski znalazłam tylko parę kartek i wydaje mi się, że były zrobione samodzielnie. Szkoda, mam wrażenie, że kiepsko na naszym rynku z różnorodnością kartek. Jeśli są ciekawe, to albo trzeba za nie zapłacić naprawdę sporo, albo mają swoje lata, a takie pocztówki nie każdemu przypadną do gustu. A wracając do tematu wpisu - uwielbiam owoce morza! Patrząc na poniższy obrazek od razu robię się głodna ;).