8 stycznia 2014

# 11 Niemcy


Cóż, jak to mawiają, zazwyczaj ilość nie idzie w parze z jakością. Kolejna kartka, która dotarła do mnie z Niemiec, tym razem od Hansa z Halle; i kolejna kartka, która nie sprawiła mi radości. Wydaje mi się, że tzw. adcards, czyli kartki reklamowe, zazwyczaj rozdawane za darmo przy okazji różnych imprez i wydarzeń, wywołują w świecie postcrosserów najwięcej kontrowersji (konkurują z nimi chyba tylko "samoróbki" ;)). Ja sama nie jestem w stanie opowiedzieć się za żadnym z obozów. Z jednej strony nie mam nic przeciwko, w końcu kartka to kartka. O ile jest ładna, a przy okazji upamiętnia ciekawe wydarzenie - jestem za. Z drugiej strony, wyciągając ze skrzynki taki koszmarek jak widać poniżej... Choć mówi się przecież, że gusta są różne, a trafić w czyjś jest zazwyczaj niezwykle trudno. Niesmaku w tym przypadku dodaje fakt, że treść sprowadzała się do wyrażenia chęci wymiany na zasadzie swap (poza oficjalnym systemem) i przystawienia pieczęci ze swoim adresem ;). Uważam, że o ile ktoś wyraźnie nie zaznaczył na swoim profilu, że jest zainteresowany nieoficjalną wymianą, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Nie wspominając o wyraźnej prośbie, by tego rodzaju kartek nie wysyłać, która to prośba zostaje w bezczelny sposób zignorowana ;).


3 komentarze

  1. Też mam kilka adcards, ale ta akurat mnie rozbawiła :) nie jest najgorsza ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest akurat doskonały dowód na to, jak różne są gusta ;). Ostatnio na którymś forum mignęła mi kartka oceniona jako brzydal, która bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet fajna pocztówka ;)

    Zapraszam do mnie: http://mojepocztowkipostcrossing.blogspot.com/
    Obserwuję Twojego bloga! Może Ty zaobserwujesz mojego?
    MIKI :)

    OdpowiedzUsuń